Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Anegdota z mojego żywota.
Autor Wiadomość
twojstara1 Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: SR 50
Dołączył: 17-06-2020
Liczba postów: 918
Reputacja: 9
Post: #1
Anegdota z mojego żywota.
Pod tym tagiem co jakiś czas będę zamieszczał anegdotę z mojego życia.

Kiedyś gdy leżałem nagi w łóżku z moją ówczesną dziewczyną, ona przytuliła się do mnie (już po wszystkim) i uśmiechnięta (z maślanymi oczami jak u cielaka) spojrzała się na mnie i zapytała.
-Jaki był twój najlepszy dzień w życiu?
Pytanie było łatwe, przynajmniej dla mnie bo wtedy nigdy nie kłamałem.
Odwróciłem głowę w jej kierunku ręką głaszcze jej pośladek i mówię.

-To było w szkole średniej, dzień prędzej dowiedziałem się że w końcu będzie ten dzień kiedy pierwszy raz wsiądę na prawdziwy motocykl (powyżej 50cm3) na kursie nauki do prawa jazdy. Byłem tak podekscytowany że, zgodziłem się zostać w internacie na sobotę i niedzielę byle jeździć. Z piątku na sobotę nie mogłem zasnąć z emocji. Rano miałem się udać do miasteczka oddalonego o 9km gdzie mieszkał mój nauczyciel od prawa jazdy.

W tym momencie dziewczyna spuściła wzrok na moje ramie i przestała się uśmiechać. Ja nie zrażony opowiadałem z zapałem dalej.

-Nie spałem już od 5.00 poczekałem do 6-tej i wykradłem się z internatu bez wypisywania się i budzenia opiekuna.
Choć godzinę miałem ustaloną na 9-tą to pobiegłem na skróty przez pagórki porośnięte lasami a następnie po torowisku. Biegłem i szedłem na zmianę. Na miejscu stawiłem się o 8.30 i zacząłem się kręcić pod chałupom nauczyciela prawa jazdy.

Dziewczyna usiadła na łóżku i nie wie co ma dalej robić. Ja wyciągnąłem się na posłaniu włożyłem ręce pod głowę i z rozmarzonymi oczami patrząc się poniekąd w sufit opowiadałem dalej.

-Gdy dojechaliśmy do miasta egzaminacyjnego tam przesiadłem się na motocykl. Tak to była ona Jawa Twin Sport 350 w dwusuwie dwa cylindry i tyleż samo tłumików.
-Wiesz że ona ma jedną dźwignię do obsługi biegów i kopniaka? Zagaiłem. Pytanie postało bez odpowiedzi.

-Jezusie ale ona szła, dwukrotnie przejechaliśmy trasę dla motocykli po mieście. Jak jakiś samochód ustawiał się obok mnie to próbowałem się ścigać z nim i zawsze wygrywałem. A ten odgłos... Marzenie.

-Pamiętam jak wjeżdżaliśmy na płytę lotniska, tam był plac manewrowy. Specjalnie jechałem jak najwolniej aby nauczyciel mnie wyprzedził samochodem. Gdy to już zrobił ja poczekałem trochę i sprawdziłem przyspieszenie i prędkość maksymalna tego motocykla.

-Co za przyspieszenie! Co za prędkość, chyba ze 120km/h licznik pokazał. Mówiłem zachwycony. Gdy kończyłem mówić spojrzałem w jej stronę i ujrzałem jej pośladki znikające za drzwiami w łazience. Zdziwiony że się dziewczyna pyta a potem nie słucha, spojrzałem się w górę z pod pół przymkniętych powiek i znów ją ujrzałem, zieloną Jawę TS 350.
Tak to był wspaniały dzień.

PS. potem mi robiła wyrzuty że najwspanialszym dniem dla mnie powinien być pierwszy pocałunek z nią, pierwsze wyznanie miłości, pierwszy seks.
Ale ja dalej nie nauczyłem się kłamać i powiem wam że największe emocje wzbudzają we mnie wspomnienia związane z motocyklami.

Pamiętam też takie atawistyczne uczucie gdy jechałem po polnej drodze motocyklem enduro gdzieś pośród gór Kaukazu. Obok na pastwisku pasły się konie, nie wiem czy się spłoszyły czy chciały się pościągać ale pędziliśmy bardzo blisko siebie kilka kilometrów, obserwowanie tych zwierząt w pełnym cwale jest czymś pięknym, ba na chwilę poczułem się jakbym był częścią tego stada, wtedy rodzi się takie pierwotne uczucie w duszy człowieka, uczucie które ciężko ująć słowami.
Życzę wam abyście mieli okazję go doświadczyć.
.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.05.2022 08:09 przez twojstara1.)
24.05.2022 22:12
Szukaj Cytuj
R E K L A M A
twojstara1 Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: SR 50
Dołączył: 17-06-2020
Liczba postów: 918
Reputacja: 9
Post: #2
RE: Anegdota z mojego żywota.
Ostatnio jeżdżę po asfalcie z dwoma znajomymi.
Jeden kiedyś trochę jeździł potem odstawił motocykl na 10 lat i znów jeździ, drógi który zaczął jeździć w tym roku no i ja który mam dziwne zajawki i upodobania.
Ci dwaj zagadali do przedstawiciela klubu motocyklowego z sąsiedniego miasta. Wiecie taki niby poważny klub jakieś MC w nazwie, skórzane kamizelki, brody, husty na głowach łańcuchy przy spodniach. Motocykle to cruisery i choppery.
- Tej a może byśmy wstąpili do waszego kluby. Zagadał jeden ze znajomych.
-a czym jeździcie? Odparł przedstawiciel.
- No ja jeźdżę na CBR 600. Kolega obok na ybr125

A ten trzeci to na simsonie.
-na simsonie?...... Zdumiony dopytywał przedstawiciel klubu.
-no tym komunistycznym motorowerze. Wyjaśnił znajomy.
Nie, nie chcieli nas wziąć do klubu. Ale to by był widok gość na motorowerze w skurzanej kamizelce z napisem mc.
27.05.2022 16:50
Szukaj Cytuj
twojstara1 Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: SR 50
Dołączył: 17-06-2020
Liczba postów: 918
Reputacja: 9
Post: #3
RE: Anegdota z mojego żywota.
Rozmowa ta jest w 100% autentyczna, a kolega ma bardzo inteligentną żonę i tak przewidującą że czasem myślę iż jest jasnowidzem.

Parę lat temu dobry kolega namawiał mnie na wyjazd enduro w weekend ze spaniem w lesie itp.
-Słuchaj jedziemy do puszczy będziemy całe 3 dni jeździć i spać pod namiotami tak jak 3 tygodnie temu.-Zagaił telefoniczną rozmowę kolega.
-Nie mogę już się z mama umówiłem że jej pomogę. -Odparłem
-Na pewno dasz radę. Namawiał współtowarzysz wycieczek.
-Naprawdę nie mogę, obiecałem że przyjadę bo jest kupę roboty u mamy.
-Ale ja już powiedziałem Marcie że jedziemy do lasu pojeździć, 3 godziny się z nią oto kłóciłem. Zrezygnowanym głosem mówił znajomy.
-Słuchaj to teraz masz okazję to wykorzystać, powiedz Marcie że jednak to przemyślałeś i przyznajesz jej rację i że ten weekend spędzicie tylko we dwoje. A następnym razem łatwiej Cię puści. Byłem zadowolony ze swojego genialnego planu.
-To jest dobra myśl, tak jej powiem. Zadowolony kolega zakończył rozmowę.

Trzy godziny później zadzwonił do mnie.
-Ale żeś mi doradził!
-Ale co się stało. Dopytywałem.
-Powiedziałem jej że ten weekend spędzimy razem, bo sobie przemyślałem ten wyjazd, że ona jest najważniejsza, że ma rację i poświecę czas tylko jej.
-I co odpowiedziała?
-Stanęła przede mną zmrużyła oczy i na koniec mojej przemowy powiedziała... A CO ZDZICHU JEDZIE DO MAMY I CIĘ WYSTAWIŁ?
27.06.2022 22:20
Szukaj Cytuj
twojstara1 Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: SR 50
Dołączył: 17-06-2020
Liczba postów: 918
Reputacja: 9
Post: #4
RE: Anegdota z mojego żywota.
Pamiętam gdy przeprowadziłem się do nowego miejsca (zaraz po studiach), podążałem za pracą. Dostałem się na staż daleko od cywilizowanych miast. Musiałem się utrzymać jeździć samochodem a to wszystko za 1300zł. Czyli za minimalną.
Jednak gdy minął rok staż się skończył a ja dostałem najniższe stanowisko i umowę na rok oraz nadal najniższą krajową postanowiłem zaszaleć.
A prawda była tak że gdy tylko słyszałem jednoślad nie ważne jakiej pojemności to biegłem do okna albo do drogi jak małolat aby tylko na chwilę zobaczyć co jedzie.
Już tego nie mogłem wytrzymać zadzwoniłem do Grzesia aby dał mi się przejechać jakimś sprzętem. On miał ich kilka. Myślałem że da mi etz250 a ten dusigrosz dał mi ogara 200.
Motorower był tak słaby że nie miał siły jechać na trzecim biegu. Ale i tak jadąc na nim po lasach i łąkach cieszyłem się jak dziecko.
Od tamtej pory już dzień i noc myślałem o zakupie motocykla.
Pewnego dnia zadzwoniłem do Grzesia:
-Słuchaj jakie są TANIE i jeżdżące motocykle? Zapytałem.
-No tanie to będą jakieś japońskie 125 (czas przed wejściem ustawy o kategorii B)
-A ile kosztują? Dopytałem
-Za 2500zł już pewnie kupisz.
-A tańsze?
-Romety 125 kupisz za 1400zł.
Popatrzyłem na zawartość portfela, było w nim 360zł i 5 dni do wypłaty.
-A jeszcze tańsze? Dopytywałem
-Tańsze, tańsze! To sobie cholera Ogara 200 kup!
-A ile taki ogar kosztuje?
-Za 400zł pewnie kupisz.
-To znajdź mi takiego. Poprosiłem.
Nie miałem wtedy internetu. Kolega po dwóch dniach oddzwonił że znalazł takiego za 400zł i 100km ode mnie. Ze wszystkich szuflad i zakamarków dozbierałem jeszcze 20zł i łudziłem się że starguje do 380zł.
Jechałem w porywach 70km/h aby samochód spalił jak najmniej.
Jak gość zobaczył czy przyjechałem to stwierdził że ja go do środka nie wsadzę.
Wykręciłem koło poluzowałem kierownice i nie zamoknąłem klapy bagażnika. Wszedł.
Gdy o 24 kończyłem go skręcać pod blokiem musiałem go odpalić i się przejechać.
Tak pędziłem drogą bez kasku że wydawało mi się iż osiągnąłem co najmniej 50km/h, motorower był znacznie mocniejszy od tego Grzesiowego.
Pamiętam jak nim jechałem i krzyczałem na całe gardło "Szatan nie motocykl"
W nocy z emocji nie mogłem spać.
O piątej rano spuściłem trochę bęzyny ze zbiornika samochodowego, wziąłem olej od pilarki i znów jeździłem.
To były szczęśliwe dni.
Tamtego roku wpakowałem w niego 1800zł i przejechałem co najmniej 5 tys km.

Po sezonie zrobiłem mu pierwszy remont silnika i nadwozia. To był sylwester, pamiętam dokładnie jak 5 minut po 24:00 udało mi się zakończyć składanie motoroweru i jeszcze bez tłumika go odpaliłem... w bloku... w komórce lokatorskiej... strzały były co najmniej tak słyszalne jak te w smoleńsku na filmiku gdzie je słychać je w 3:15min

Był to przełom stycznia i lutego. Jechaliśmy bocznymi drogami pośród zawianych śniegiem pól i wiosek. Czasem trzeba było się przebić przez nawiany śnieg na jezdnię. Podążaliśmy na zimowy zlot motocyklowy.
Udało się bez wypadku dojechać na miejsce, a na miejscu spotkałem Jezusa który gadał o talent szołach oraz nawiedzonego rolnika który przez dwie godziny tłumaczył mi zasady czyszczenia oraz konstrukcję kombajnu zbożowego.
Gdy wracaliśmy następnego dnia było jeszcze grubo przed dziesiątą. W połowie kilkudziesięciokilometrowej trasy zatrzymała nas policja.
Pierwsze co zażądali to a żebyśmy dmuchali, urządzenie wykazało 0,0. Następnie sprawdzili nam papiery, kolega nie miał przeglądu ale albo nie zauważyli tego albo odpuścili.
-Wiesz czemu nas zatrzymali? Zapytał kolega.
-W sumie to nie.
-Pomyśl dwóch gości ubranych w komunistyczne panterki i spodnie z demobilu jedzie na komunistycznych motorowerach pośród wiosek i zasp śnieżnych i to w niedzielę przed dziesiątą rano.
Na bank zakładali że jakieś miejscowe menele jadą po wino do sklepu.

Inna historia, na wiosnę wybrałem się na rozpoczęcie sezonu motocyklowego. Ja miałem do przejechania 120km do Grzesia i następnie razem 40km na miejsce.
Znów jechaliśmy na Ogarach (zresztą nic innego nie miałem)
Na miejscu spotkałem innego ujeżdżacza tego modelu.
-Jak z awaryjnością? Zacząłem rozmowę wskazując palcem na jego motorower.
-Świetny motorower. W ogolę się nie psuje.
Spojrzałem się na Grzesia, on miał taką samą zdziwioną minę jak ja.
-A ile kilometrów rocznie nim robisz?
-No w poprzedni roku i dwa lata temu to nie dużo, ale trzy lata temu to całkiem dużo jakieś 450km.

Jeszcze jedno wspomnienie, sąsiad dostał nowego Hyundaia i20. W środku zimy zaczęliśmy robić konkurs na szybkość kółek wokół nieczynnej stacji benzynowej. Jako profesjonalista ubrałem gumofilce. I podpierając się nogą od wewnętrznej ślizgałem się w tym obuwiu rolniczym. Zazwyczaj on wygrywał rzadziej ja. Moja przewaga polegała na tym że mogłem brać ciaśniej zakręty. Gdyby nie noga która robiła za płozę nie zliczę ile razy bym leżał.
Doping mieliśmy spory a amatorów przejażdżki ogarem tez kilku się znalazło, ale nikt za bardzo nie umiał nim jeździć gdyż był to komunistyczny sprzęt który ma wiele kaprysów i bolączek.
Po zmianie motocykli nie odważyłem się już tak jeździć, gdyż albo są za wysokie i ciężkie albo wywrotka kosztowała by zbyt drogo.

Dwa lata temu kolega kupił odemnie nie jeżdżącego ogara i wsadził jego silnik do swojej ramy.
Teraz miał działające amortyzatory i mocny silnik a ja uruchomiłem i przerobiłem simsona. W zeszłym roku razem wybraliśmy się motorowerami do Rumunii.
Ale tą przygodę już opisywałem
02.07.2022 15:42
Szukaj Cytuj
Kojotka234 Offline
Nowy
*


Pojazd: Simson S51
Dołączył: 13-10-2020
Liczba postów: 1
Reputacja: 0
Post: #5
RE: Anegdota z mojego żywota.
wow, fajne macie życie, pełne przygód Smile
19.08.2022 13:57
Szukaj Cytuj
Leinad_DDR Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: Simson S70 89r
Dołączył: 13-10-2013
Liczba postów: 403
Reputacja: 17
Post: #6
RE: Anegdota z mojego żywota.
Długo się zbierałem ale dotrwałem do końca

Życie jest za krótkie żeby jeździć dieslem.Szczerbol
20.08.2022 20:34
Szukaj Cytuj
R E K L A M A
twojstara1 Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: SR 50
Dołączył: 17-06-2020
Liczba postów: 918
Reputacja: 9
Post: #7
RE: Anegdota z mojego żywota.
Leinad_DDR twoja opinia nie zachęca do czytania. Mam nadzieję że się mylę.
Do zobaczenia na zlocie, przy okazji już wiadomo kiedy jest?
21.08.2022 07:43
Szukaj Cytuj
Leinad_DDR Offline
Stały bywalec
*


Pojazd: Simson S70 89r
Dołączył: 13-10-2013
Liczba postów: 403
Reputacja: 17
Post: #8
RE: Anegdota z mojego żywota.
Chodziło mi o brak czasu z mojej strony.A co do zlotu dam Ci znać.

Życie jest za krótkie żeby jeździć dieslem.Szczerbol
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2022 14:48 przez Leinad_DDR.)
21.08.2022 14:47
Szukaj Cytuj


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Części do Simsona - www.jackmotors.pl

Kontakt | Simson forum | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa użytkowników Simsony.info