Witam, jakieś kilka dni temu podczas jazdy nagle simalek zaczął tracić obroty i przychamowywać, zjechałem na bok i po kilku próbach bez odpalenia www końcu odpalił, ale nie chciał wejść na obroty, w dodatku na wolnych obrotach słyszałem że chodzi jakoś inaczej niż zwykle, ale nie potrafię powiedzieć co dokładnie (był taki jakby przytłumiony). Dopchałem go do domu i zacząłem szukać głębiej. Sprawdziłem cewki i świecę, iskrę daje wwg mnie dobrą, niebieską więc to nie z tym problem. Następnie sprawdziłem komorę tłumiącą (zdjąłem prawą osłonę boczną) i po zdjęciu filtra powietrza zobaczyłem że w tej komorze za metalową ścianką jest straszny syf i coś jakby olej. Tej metalowej ścianki nie da się zdjąć tylko odkręcając śruby bo dodatkowo jeszcze są te nity. Następnie sprawdziłem gaźnik i w środku wszystko wygląda ok, pływak ma dobre odstępy, zaworek działa. Do głowy przyszło mi jeszcze doregulować gaźnik. I jak zacząłem kręcić śrubą od mieszanki to kompletnie nic się nie dzieje, mimo dokręcenia na maxa nie gaśnie. Czyli możliwe że dostaje za dużo paliwa i dlatego nie chce się wkręcić? Kręcąc jeszcze drugą śrubą od obrotów zauważyłem że wkręcając ją maksymalnie jestem w stanie dodać gazu ale bardzo niewiele (tak jakby ten dodany gaz był różnicą między wkręconą maksymalnie a trochę odkręconą śrubą obrotów). Simsona mam od niedawna, jeszcze w pełni go nie znam, ktoś z was może tak miał lub wie jak pomóc?
Aha zapomniałem dodać, że jeszcze próbowałem różnych położeń iglicy ale nic to nie dawało, im wyższy ząbek dałem tym było nawet gorzej
Aha zapomniałem dodać, że jeszcze próbowałem różnych położeń iglicy ale nic to nie dawało, im wyższy ząbek dałem tym było nawet gorzej


