26.05.2026, 15:00
Siemanko 
Jako, że jest to mój pierwszy post na tym forum chciałbym przywitać wszystkich serdecznie - tak więc witam
Otrzymałem w zeszłym roku w spadku po tacie Simsona S51 z widocznym na zdjęciach silnikiem - przyznam się szczerze, że nie wiem jaki to model silnika i z czego pochodzi.
Problem z motorkiem jest taki - jeszcze rok temu jeździł w miarę normalnie - w miarę tzn świeca musiała być zbita praktycznie na zero, elektrody musiały niemal się dotykać bo w przeciwnym razie iskra może i była - jednak odpalenie silnika było niemożliwe. Po kilku kilometrach takiej jazdy świeca robiła się całkowicie czarna i silnik gasł, trzeba było ją wykręcić, oczyścić i znów można było przejechać około 5Km.
Od tego czasu wymieniłem przerywacz, iglicę w gaźniku, kondensator i niezliczoną ilość świec - zarówno nowych jak i używanych różnych producentów.
Jeszcze w weekend motorek żwawo odpalał niemal od pierwszego, jednak dzisiaj chcąc jechać na przegląd (zbliża się termin) motorek ujechał może z 500m, poprychał i zgasł. Po otwarciu dekla od strony magneta zauważyłę, że platynki stoją nieruchomo a ich wyregulowanie jest już niemożliwe (skończył się zakres). Wtedy postanowiłem wymienić wspomniany wyżej przerywacz i kondensator na nowe. Po wyregulowaniu (wizualnie młoteczek się podnosi i opada) iskra jest, że konia mogłaby zabić, ale do czasu. Po wkręceniu świecy i bezowocnej próbie odpalenia iskra jest słabsza i nie przeskakuje przy każdym obrocie wału. Jest bardzo wybiórcza. Nie wiem o co tutaj chodzi - silnik nawet nie pierdnie podczas próby rozruchu.
Moje doświadczenie z tego typu silnikami już wcześniej miałem - za nastoletnich lat jeździłem Komarami, Rometami i Jawkami i w nich regulacja nie była aż tak upierdliwa, rzekłbym nawet, że była czymś pięknym w porównaniu z tym silnikiem.
Nie mam już pomysłów więc postanowiłem zwrócić się o pomoc u fachowców - może Wy będziecie potrafili mi pomóc?
Pozdrawiam.

Jako, że jest to mój pierwszy post na tym forum chciałbym przywitać wszystkich serdecznie - tak więc witam

Otrzymałem w zeszłym roku w spadku po tacie Simsona S51 z widocznym na zdjęciach silnikiem - przyznam się szczerze, że nie wiem jaki to model silnika i z czego pochodzi.
Problem z motorkiem jest taki - jeszcze rok temu jeździł w miarę normalnie - w miarę tzn świeca musiała być zbita praktycznie na zero, elektrody musiały niemal się dotykać bo w przeciwnym razie iskra może i była - jednak odpalenie silnika było niemożliwe. Po kilku kilometrach takiej jazdy świeca robiła się całkowicie czarna i silnik gasł, trzeba było ją wykręcić, oczyścić i znów można było przejechać około 5Km.
Od tego czasu wymieniłem przerywacz, iglicę w gaźniku, kondensator i niezliczoną ilość świec - zarówno nowych jak i używanych różnych producentów.
Jeszcze w weekend motorek żwawo odpalał niemal od pierwszego, jednak dzisiaj chcąc jechać na przegląd (zbliża się termin) motorek ujechał może z 500m, poprychał i zgasł. Po otwarciu dekla od strony magneta zauważyłę, że platynki stoją nieruchomo a ich wyregulowanie jest już niemożliwe (skończył się zakres). Wtedy postanowiłem wymienić wspomniany wyżej przerywacz i kondensator na nowe. Po wyregulowaniu (wizualnie młoteczek się podnosi i opada) iskra jest, że konia mogłaby zabić, ale do czasu. Po wkręceniu świecy i bezowocnej próbie odpalenia iskra jest słabsza i nie przeskakuje przy każdym obrocie wału. Jest bardzo wybiórcza. Nie wiem o co tutaj chodzi - silnik nawet nie pierdnie podczas próby rozruchu.
Moje doświadczenie z tego typu silnikami już wcześniej miałem - za nastoletnich lat jeździłem Komarami, Rometami i Jawkami i w nich regulacja nie była aż tak upierdliwa, rzekłbym nawet, że była czymś pięknym w porównaniu z tym silnikiem.
Nie mam już pomysłów więc postanowiłem zwrócić się o pomoc u fachowców - może Wy będziecie potrafili mi pomóc?
Pozdrawiam.

